Mam wrażenie czerpiąc z niego wiedzenie.
Informacje do i dla siebie formuję,
w pamięci wszystkie je spamiętuję.
Czytam przestrzenną wielowymiarowości książkę,
po całości, kartkuję ją i rozdziałami zawiaduję.
Wiedzę poszerzam, odczucia spisuję, się dowiaduję.
Czasem przechodzi to płynnie, we wrażenie zupełnie inne.
Zależnie od tego, czy dam temu zrozumienie,
w drobny szczegół ogniskując wzroku zapatrzenie.
Lub rozmywając obraz w swych oczach.
Innym wzrokiem patrzącym w dal ponad.
Działa jednakoż, gdy jestem w sobie scalony.
W każdym czasie pozostając obserwatorem nierozproszonym.
Wykorzystuję czasem te wszystkie rozpraszajki,
Wkładam między obfitości rozdziałów bajki.
Wtedy spostrzegam od czego prawdziwego chcą mnie oddalić.
Niepostrzeżenie jak w walce, nie daję myśli swoich obalić.
Taka to gra, każdego zacnego dnia.
Nie dać się zwieść, utrzymać swą treść.
Jej się nie dawać na drobne rozkruszać.
Nie siedzieć w miejscu, schowany przed światem.
Tylko w tej całej wielkiej grze,
z wyżej wspomnianą umiejętnością.
Poruszać się pewnie, codziennie.
W sile własnej mocy łatwością.
Trafne wrażenie, spostrzeżenia w zauważeniu.
O świcie powstaje z całości, w mym zaistnieniu.
Podnosząc wzrok ku niebieskości sklepienia.
Tam znajduję odpowiedź, na myśl zatrzymaną.
Mentalnie jeszcze nie sklasyfikowaną.
To działa dobrze, zazwyczaj rano.
Mam takie wtedy intensywne wrażenie.
Falami dociera do mnie nieskalane wiedzy przypomnienie.
W jutrzence tylko tak działa, zawsze nad ranem.
Później, gdy budzą się ludzkie istnienia,
prywata ich myśli mieszając, wszystko to zmienia.
Myślokształtami nadpisując,
Swoimi racjami definiując.
Już nie są to wtedy moje wrażenia.
grzegoSłav©