…gdy ludzkie umysły śpią w większości
wtedy moje myśli są nie zakłóconymi
i płyną w czystości mej własnej, całej okazałości
i wyciszenie w medytacyjnym trybie jest mało ciasne.
i sobie przyklasnę, będąc w trybie porannego blasku jutrzenki
to potrzeba wstawania tak przez całe życie bez przerwy.
Przed blaskiem słońca, jak jakiś dozorca
gdzie mentalne chmurki ludzkich umysłów jeszcze nie obudzone
gdzie własną myślą jesteś patronem
i nie skłóca, nic nie przeszkadza
tam gdzie moja własna umysłu jest władza
skalana tylko wdechem, słyszalnym pulsem serca,
wtedy nikt mi się nie pałęta nic mi nie wkręca,
ze swymi skamielinami umysłu, życiowych realizacji pomysłów
i nikt nie zagaduje jak ja się dziś w teraz czuję.
Ja ten właśnie osobowy od przed świtu podróżuje.
Tam nic mnie nie szykanuje i pięknie się w Tym czuję.
Tam nienazwane króluje
Przepełniając mnie i nasycając
Wciąż na nowo otwierając.
Tego sobie w codzienności poranków wciąż życzę, by łączyć się w mym prywatnym zachwycie z przestrzenią której od lat nie umiem nazwać, bo sama nazwa zmienia, to co czułem kiedyś, będąc krok od przejścia w tychże przestrzeniach…
wystarczy mi tylko kilka oddechów w tym wspomnieniu, a świat mój wewnętrzny zmienia się w oka mgnieniu i wpływa na zewnątrz i wydobywa i gładzi, to wszystko co mnie próbuje po ziemsku dopadać, lecz szansy ma krztynę, gdy wpadam w poranków kosmiczną rutynę…
grzegoSłav©