Pogubieni w czasie i przestrzeni.
Nigdy tak do końca nie spełnieni.
Na planecie ziemi.
Wszystko mają zmienić.
Wolną wolą biologicznej iluzji istnienia
w kosmicznej programowalnej próżni.
Wykonawcy kodów społecznych,
bez – piecznych i tych w pieczy.
Kolekcjonerzy przydatnych rzeczy.
Przedłużacze programów odwiecznych,
odruchów i skojarzeń społecznych.
Codziennie w swych zmianach,
nie jak woda w stawach.
Chyba, że kolanowe to stawy co biegną przed siebie
i gubią swe cele ukierunkowania.
Przecież tyle postów jest do przeturlania.
Chwilowo pogubionym onym zazwyczaj pozwalam na krzepnięcie ich rzeczywistości.
Nie wychodząc jako obserwator ze swej jakości.
Wykonawców skryptów przegląd, iluminator społeczności.
Codziennie na nich spoglądam,
czasem jedynie zglądam
lub bacznym okiem łypne.
Ćwiczę wyzerowanie ich wibracji pomijanie i całokształtu zachowań.
Bez specjalnego nastawienia i ocenienia.
Jednak teraz opisuję,
co na zewnątrz poprzez siebie oglądając znajduje.
Codzienne rozpraszajki, nic nie wnoszące porównywarki,
łowców ciuchów i podobnych zakupów.
Jak kiedyś łowców głów.
No, ale cóż…
Stworzenia matnia, by więcej wyobraźni uwydatniać.
Jako turysta zwiedzający różnorodność na planecie.
Przyglądający się wypełniaczom na ziemskim parkiecie.
Można żyć inaczej i jest już trochę tak egzystujących.
Lecz to wszystko pięknie dopiero wtedy płynie,
gdy oczyszczonym człowiek i bez toksyn i chemii żyje.
To jest w pierwszym punkcie wspólnej i pojedynczej pracy.
Organizm bez toksyn i spalin.
Żyjący we własnej unikalnej radości
Wyższymi cechami otchłani osobowości.
Ten wywód pozostawiam na inny sezon,
bo mam takie swoiste wrażenie,
że wszyscy wszystko tutaj wiedzą.
W przestrzeni brak uziemienia,
ubarwia zakręcenia odklejenie.
Sąsiedzkie współistnienie.
To może narastać z wdrożonych zależności,
trybu życia możliwości.
Uziemienie najlepsze na stałe
wraz z adoptowania kosmosu odchylaniem.
Energetycznym arsenałem, jego posiadaniem.
Drugie i ważne na ziemi
to całkowite w prawdzie działanie.
O czystej wspaniałości wspominać w tym sezonie wypada krztynę.
Automat sercowy w działaniu pulsuje co chwilę.
Wystarczająco.
Więc zakańczam rozmyślne przemyślenia.
Żyć trzeba nam wszystkim w różnorodności,
poznając co w nas i co w emocjach gości.
Jakie mamy nieograniczone możliwości.
Więcej „trzebania” nie trzeba na dzisiaj.
Nie gubić się, lub w gubieniu poznawać.
W sercu czystej, życiowej radości doznawać.
A gdy nachodzą smutki,
wystarczy traktować je jak pół nutki
w melodiach własnego życia.
Klucz wiolinowy otwiera etap pięciolini
i na niej nie ma nic do ukrycia.
grzegoSłav©