Wchodzisz w swoje teraz.
Bierzesz ten melanż, lepisz słów stelaż.
Opierasz się o plecak podróżny.
Bierzesz z chaosu słów zlepek różnic.
Składasz jak origami słowo za słowem.
Zdania wielowątkowe, ciągnące się etapami. Wychodzą czasem nie całe, przez ścienne bariery. Sącząc się milczeniami.
Teraz
Łapiesz wenę i zbiory słów kleisz.
Zdania kolejnością pierwszeństwa
według zasad bezpieczeństwa, czasem zmienisz. W teraz, nad wyraz nic się nie liczy, co minęło. Ile energii to pochłonęło twojej?
Dopiero, gdy osiągniesz swój cel, powiesz, ojej.
Teraz
Bierzesz stelaż słów zlepek najlepszy. W teraz.
Dla ciebie to początek dnia nowego.
Rymów zalążek kleisz, gdy słów potok płynący z bałaganów rodzi przyczynę. Konsekwentnie cicho spełnia życzenie, poprzez płynącą wenę.
Piszesz dalej i mijasz nadzieję.
Nadzieją rymów nie skleisz,
więc piszesz epopeje o minionym życiu.
To może być długi tekst w przygód przeżyciu.
Teraz
Chodźmy podbić kosmos.
Myślisz sobie, w głos.
Chciałbyś dalej tam powędrować.
W życiu nie masz czego żałować.
Szczególnie dobrych zmian, które początkiem,
objawiały się zazwyczaj zerwanym wątkiem.
Nauczyły cię iść przed siebie i w tył się nie oglądać.
Jest jak jest, możesz czasem się temu dłużej przyglądać. Czerpać nauki ze swojej ziemskiej wędrówki. Spełnionych życzeń dla twej duszy i ducha własnego. Nawet gdy wtrąca się szczeniackie ego, bo nic mu do tego. Tylko podskakuje gdzieś w tle, bo ciągle coś innego chce.
Teraz
Cały czas, raz po raz, próbujesz.
W nowych daniach zalążki smakujesz.
Swoją ciekawość odkrywcy, zaczynasz od początku, nie tracąc przy tym wątków. Kończy się pod koniec przygoda. Czasem z przywiązania.
Jest ci lekko szkoda kończyć pewne doświadczenia.
Zazwyczaj smakują dobrze dobrane, w twym jadłospisie spełnienia.
W teraz z ciszą najlepiej to odbierasz.
Coś jak odbiornik radiowy.
Rodząc się w całości, codziennie nowy. Każdy poranek masz dla siebie, w teraz Później przez cały swój dzień, ty wybierasz.
grzegoSłav©