O paznokciach moczonych w acetonie w dobrym tonie.
Jak kiedyś ściskane talie gorsetami.
Teraz plastik na górze, łyso na dole.
Farba na głowie wiek młodszy podpowie.
Początek dla mody, upiększeń urody.
Koniec zdrowia i naturalności życia.
Sporo chemii w krwioobiegu w całokształtach życiowych cykli biegów.
Wynalazków sztucznego upiększenia, co wygląd zmienia.
Strzykawka w ciało, plastikowa rzęsa, pazur lakierowany.
Wszystko sztucznie urodę uwydatnia i oblicza kobiece.
Powiększenie, pomniejszenie niewygodne niedorobienie.
Niezgodności powód i konturów poprawka,
W czasach dzisiejszych taka jest ludzka zajawka.
Poprawka stworzenia boskiego niedopatrzenia w cielesności zaistnienia.
Zdarzają się czasem kości ujmowania w mocniejszym cyklu przerabiania.
Sztuczność przez człowiecze istoty przyjmowana.
Starość ukrywana, latami upiększana.
Zdrowia walące się przez to układy, nie dają już rady.
Reagując w różnych miejscach i okolicznościach.
W fizycznym ciele i jego upadających możliwościach.
Rażąc na starość człeka w częstych przypadłościach.
W zmienianych plastikowych osobowościach.
Każdego potrzeba i wolna wola.
Nie odrobiona życiowa lekcja, lub cała szkoła zawalona.
Każdy przyczyną własną, swą racją zawoła.
Powodów mnóstwo.
Stąd tak często przerabiane cielesne oszustwo.
grzegoSłav©