Przekroczyłem barierę trzeźwej jaźni.
Dawno temu, zupełnie bez okazji.
To nie było nawet postanowienie
na jakieś nowe w życiu brzmienie.
Brak zupełnie choćby jednego zamiaru,
zamiast powtórek picia, bez umiaru.
Co wzniecać lubią raptowne zmiany.
Po prostu nic tylko trzeźwy, nigdy nachlany.
Zero powodu, do tej pory nie wiem dlaczego.
Chciałem w trzeźwości żyć,
być sobą prawdziwym tak po prostu,
bez palenia mostów, bez zbędnych ceregieli.
Chciałem własny świat lekko odmienić.
Naddać nadawaniu proste, trzeźwe brzmienia
wtedy mnóstwo staje się do tworzenia.
Otwarty na zdarzenia.
Mam tutaj sporo do stworzenia.
Bez zbędnego sztucznie świata,
mijanego w swoistym mknienia oka,
Bez promowania wartości zaniżonej jakości.
W półnagości wyszczuplonej do granic możliwości.
We własnej transparentności prawdy okazałości.
Widząc artystycznych nakręceń rdzeń.
Puszczam do otchłani czeluści w każdy dzień.
Każdego roku i dnia, ile się tylko da
i gdy świat otaczający istnieje na trzeźwo.
Wszystko się spełnia, to wiem na pewno.
grzegoSłav©