Posłane pocztą z posłania w poście,
by stało się jeszcze bardziej radośnie.
W mym wszech znaczeniowym poście.
Z posłania posyłam pocztę.
Niech no spocznę na mym poście do śniadania drugiego,
przepaśnego w swej okazałej ilości kaloryczności.
Z mini ilością wysłanej poczty, po zakończonym uważnym posiłku.
Ich w ciągu dnia jest tylko kilku…
Więc najlepiej skupiać całą uwagę na swej strawie.
Postowanie zostawiam chwilowo apostołom porannych postów.
W postawie ich postów, posłanych czasem od tak po prostu.
W ich poście „majagelistów”, „fantastopismaków” i innych nieboraków.
Lokuje ich wszystkich zebranych w mym własnym produkcie.
Off zwanym z angielska po krótce.
Fokus ustawiam na talerz, już bez posłania i postnego posyłania.
Do stołu siadam, obrusem drewniany blat zasłaniam.
Taki zwyczaj do strawy przyswajania.
Koniec pisania.
W kolejnym poście, bardziej wszech znacznym,
trawienie staje się bardzo łatwym.
grzegoSłav©