Temat dziś takowy wyjątrze, wrzucając na pulpit wyobraźni słowa zagubione w eterze,
płynące mentalnymi dróżkami ludzkich ścieżek.
Ich wspólnych spostrzeżeń, doświadczeń minionych, dostrzeżeń weń.
Co jątrzą w pamięci strumyk nieposkromiony, w chęciach zapomnień rzeźbiąc drogę wodną, bez odczucia czasu pojęć, bez mapowania, w razie drogi powtarzania.
Bez większych oczekiwań, bez żądań, chęci, pragnień, bez potrzeb w celu widzenia siebie w tym bezliku.
Bo nawet echo nie chce wracać do nich i tą wielorakością się ubogacać.
Odchłań ogromna ten świat otacza w oceanie potrzeb.
W kropelkę zamieniona rozmnaża całą wodę nim stanie się stałym lodem z definiującym kodem.
Podpisem boskim autorskiego zesłania tekstu, podpisać mi przyjdzie się wnet, bez podtekstów.
Swoim dobrym imieniem, korzystając z boskości obmywającym strumieniem.
Co blask odbija w około kamienia, przepływającej, lekko szumiącej wody strumienia.
Mijając wszystkie kłody, przeszkody.
Nie dając mapy, by wrócić do drogi, co drogie w sercu rzeźbi wspominki, czasu drobinki.
Aksamitu przeżyć w mej duszy.
Tyle potrzeb otacza istnienia zrodzone na planecie ziemia.
Bez powietrza, ognia ciepła, i wody gaszącej pragnienie.
Tutaj nie przetrwa żadne ludzkie zaistnienie.
Bez całej ludzi reszty, ich uprzedmiotowienia życiowych przestrzeni,
w znajomości bliższej lub dalszej, wszystko w ciszy przemieni.
Z kroplą w oceanie codziennych potrzeb minimalistycznie,
nie raz człowiek padnie psychicznie.
Jednakże niejeden, co zaspokaja swą każdą potrzebę,
mając tak wiele, jak twierdzi, znów wszystko sfiksuje.
Na równi z tym, co kroplą w morzu potrzeb, obrał życiowe swe stanowisko…
ponownie zepsuje.
grzegoSłav©