1. EjPoczkej
2. Ijuż Zaraz
Stworzeni z rannego wielkiego bucha konopnego okrucha, co do cybucha go pchają, lub w bibułę wykruszając, zawijają.
Przypaleniec wyobraźni obruszeniec, wielopomysłowości jaźni.
Aktywator czynności, stroniący od wszelkich wiadomości.
W polu morficznym planety, trwał dotąd, tam gdzie przelatujące komety, na wyświetlaczu nieboskłonu,
Jak znikopis słów pisanych, kiedyś u każdego dziecka w domu.
Ej Poczkej – tak go nazywali wciąż za nim wołając nie nadążali.
Jego brat blizniak zwany Ijuż Zaraz. Zupełnie odmienny zwolna rozpierzchnięty.
Brak mu skupienia, tak wiele jednocześnie ma do zrobienia.
Ijuż nie nadążał, opóźniał się co krok i wszędzie spóźniony, usprawiedliwiał swoje z wolna niskie tony i wcale nie wolne takty. Dużo brał na głowę, a robił z tego przynajmniej połowę, tak gdzieś za dwóch odkąd stworzył go: wielki buch i aktywował w nim życie. Już mi wierzycie?
Badania na szczycie udowodniły, że EjPoczkej bratem był jego przemiłym.
Robiąc wszystko na jednej nodze w trzech wymiarach jednocześnie. Nigdy nie jeździł na hulajnodze po mieście.
Poruszał się z prędkością gdzie nie każdy nadąża nawet swym wzrokiem.
Realizując swe plany prędkim krokiem.
Powiadali, że za szybko i za nerwowo.
Lecz EjPoczkej taki miał takt, ciągle na nowo.
W rytmie swego, czynił wiele dobrego.
Czasem i złego, gdy karmił ego jego.
Ijuż miał tempo zgoła wolniejsze od brata.
Tworzył dokładnie z precyzją zaplatał.
Cierpliwość miał na poziomie hipnozy półsnu. Robił dokładnie, w teraz i w tu.
Często czekać było na niego, aż się oderwie, lub skończy swe czynności, które sprawiały mu wiele radości.
I na Ijusza Zaraza czekać było dłużej niż na EjaPoczkeja co zbyt wcześnie był zawsze gdy się umówił, na miejsce docierał.
grzegoSłav©
wkrotce i siostry
starsza – chyża
młodsza – niedokrwinka
…wstęp przygód opiszę ich kilka