Jakoś to będzie trzymaj orędzie, miej to na względzie kiedy przybędzie i kiedy przybywa,
wtedy nie przerywaj, tylko przyjmuj i pojmij całość cykle.
Tak właśnie leci życie w zachwycie należycie,
gdy nie oglądasz się w swych porywów przemycie
i szczerze żyjesz, reagując różnie w zależności od składni momentu pytania.
Zadawanego docelowego. Przejawionego.
Przez ego emocji, regulowanego.
Czas niesie famy
nieokiełznany,
śmiercią zakańczany.
Porodami ciężkimi nie raz zaczynany.
Rany leczy przebytych wieków cieczy,
nieustannie płynąc.
Nurt wlepek chwil zakreśla,
zapisuje ryjąc.
Testament życia spisując,
do całości duszy użycia, nic nie ujmując.
Podsumowując własne działania.
Nie mam nic do dodania.
Najwyżej troszeczkę do rozbudowania.
W kwarku całości znajdzie swe miejsce, suma równania.
W momencie płynącej błogości.
Wtedy jest dużo do dodawania.
Na ten czas zakańczam,
tekst do druku wykańczam.
Czasu famy, może właśnie ten tekst dziś nagramy,
najlepiej przeze mnie czytany…
grzegoSłav©