Rozciągam sekundę, by zmieściła chwil więcej.
Rozpycham się w niej z wnętrza sekundowego,
całkiem dobrze rozciąganego.
Przedłużam chwilę na całego i czerpię do wnętrza swego.
Nawet wokół mnie sporo sekund mknie…
Patrzę jak większość z nich przed sobą,
sekundy pośpiesza i jedna od drugiej w pogoni,
emocje ludzkie wskrzesza.
Każdą następną w tempo pospieszne podkręca,
pośpiechu motana, zapętlona czynności przędza.
Zamotana z ładem i składem.
Myśli płynące wodospadem.
Widne opary spiętrzającej się w dole pięknej panoramy.
Wybór mamy, czas do wody porównując. Płyniemy spokojnie do każdego celu,
lub strumieniem wartkim biegnąc do celu, wiele po drodze sobie ujmując.
Nie zauważając. Pośpiesznie okoliczności stwarzając. By czasem wyrobić się z czasem.
Zadowolić ramy kalendarza,
tak często gonić się zdarza,
przenikając w czasowych mirażach.
grzegoSłav©
