Na dobry początek...
Stałam na brzegu – tak dziwnie drżąca, Czułam, że zmiana wielka mnie czeka... Wiedziałam przecież, że jest coś więcej Niż tylko fizyczność człowieka. Promienie słońca wszędzie się skrzyły Dla mnie to jednak za mało Powolnym ruchem rozpięłam suwak... I tak zrzuciłam swe ciało. W jednej sekundzie, a może chwili Znalazłam się w błękitnej wodzie I już wiedziałam, że to się nie mieści W mojej fizycznej – ludzkiej głowie Może pływałam, może frunęłam Byłam cudownym obłokiem Bez serca, rozumu, smutku, radości Aż do spotkania z „tym” okiem Ono spojrzało, tak bardzo wymownie - Wtedy wszystko pojęłam Że muszę wracać, nie taki plan był - Powoli suwak zapięłam... Znów się znalazłam nad brzegiem morza Ubrałam się w tysiąc promieni Teraz wiedziałam, czym jest fizyczność Od dzisiaj wszystko się zmieni... 2 bez tytułu ---
Ojciec i dziadek, nawet prababcia
I drzwi się wciąż otwierają Przy każdych stoi kolejny świadek Zaprasza mnie : „Śmiało, dalej...” Na końcu tej drogi, coś jakby ekran Seans się właśnie zaczyna Podchodzę bliżej i co ja widzę?- Mała, wrzeszcząca dziecina Hmm, myślę sobie, kiepski początek Ale ciekawość spokoju nie daje Oglądam dalej, kojarzę wątek... To moje życie przed oczami staje A oni przyszli, dziadek, prababcia Żeby zaświadczyć przed Bogiem, Że żyłam dobrze, pomogłam ludziom Taką wybrałam tam drogę I choć bywały chwile, momenty, że gdzieś schodziłam z tej ścieżki Pssst! Sza!! To głos Boga: „UMARŁO CIAŁO AGNIESZKI” Trochę mi smutno, czegoś zabrakło Lżejsza jednak się czuję... Witam Cię babciu i Ciebie dziadku... Raj się przede mną maluje Miłość ogarnia, spokój jest wszędzie I kocham mojego wroga Czuję się dobrze – tak zawsze będzie Dotarłam wreszcie do Boga "Czas"
Zgadzam się dzisiaj - na to co wczoraj. Kocham Cię teraz - nie wiem czy zawsze. Nigdy nie mówię, że to już pora Ty decydujesz - w jakim to czasie Zgadzam się dzisiaj - na to co wczoraj Jutro, za chwilę, kiedyś - mnie nie ma Wiem, Ty rozumiesz że jestem stale a czas to tylko wiersza jest temat
|
|||||||

